
Przez lata „Euforia” przyzwyczaiła widzów do chaosu, bólu i scen, po których trudno było od razu wrócić do normalności. Jednak HBO potwierdziło, że 3. sezon jest ostatnim, więc finał odcinka „In God We Trust” okazał się nie tylko końcem sezonu, ale końcem całego serialu. Nic dziwnego, że zakończenie 3. sezonu „Euforii” zrobiło coś mocniejszego niż do tej pory – twórcy postanowili pożegnać się z widzami w sposób, który zostawia więcej pustki niż ulgi.
W tym artykule przeczytasz:
Zobacz też: „Euforia” uśmierciła głównego bohatera w makabryczny sposób. Ta scena wyglądała jak z horroru
Finał od razu wrzuca Rue w tryb przetrwania. Po wydarzeniach z poprzedniego odcinka bohaterka próbuje wyrwać się z sytuacji, która od dawna wyglądała jak pułapka bez dobrego wyjścia. Faye w ostatniej chwili odwraca bieg wydarzeń, Rue ucieka, a przez moment można jeszcze uwierzyć, że twórcy serialu jednak choć trochę ją oszczędzą.
Tylko że „Euforia” nigdy nie była historią, która łatwo wypuszcza swoich bohaterów z konsekwencji. Alamo daje Rue pieniądze i wolne, ale zostawia przy niej tabletki. To wygląda jak drobny gest, dopóki nie staje się jasne, że w tym świecie przypadki rzadko są przypadkami.
Najmocniejszy cios ostatniego odcinka 3. sezonu „Euforii” przychodzi wtedy, gdy Rue trafia do Alego. Wcześniej widzi informację o Fezco i próbuje go odnaleźć. Pojawia się senna, bardzo czuła sekwencja z Fezem na polu, która dla fanów ma dodatkowy ciężar przez śmierć Angusa Clouda. Przez chwilę finał wygląda jak powrót do kogoś, kto w świecie „Euforii” zawsze symbolizował dla Rue resztkę bezpieczeństwa. A potem okazuje się, że to sen…
Ali znajduje Rue martwą, ponieważ tabletki od Alamo były zatrute fentanylem. Bohaterka, wokół której przez trzy sezony krążyła cała emocjonalna oś serialu, umiera nie w wielkiej, widowiskowej scenie, ale w ciszy. I właśnie dlatego ten moment działa tak mocno. Nie ma tu triumfu, nie ma katharsis, nie ma ostatniego wielkiego monologu. Jest koniec, który przychodzi za późno, żeby go zatrzymać.

fot. Instagram @euphoria
Polecamy: Fani „Euforii” są w szoku. Czy serial właśnie uśmiercił ich ulubioną bohaterkę?
Zakończenie 3. sezonu „Euforii” pokazuje też Maddy i Cassie po śmierci Nate’a. Obie muszą mierzyć się z konsekwencjami jego historii, choć każda robi to na swój sposób. Zamiast klasycznego domknięcia dostajemy plan wynajmowania pokoi w domu Cassie i Nate’a innym twórczyniom OnlyFans. Brzmi absurdalnie, ale w świecie „Euforii” – no cóż, pasuje idealnie.
To nie jest szczęśliwe zakończenie. To raczej kolejna wersja przetrwania. Maddy i Cassie próbują zamienić ruinę w coś, co pozwoli im utrzymać się na powierzchni. Serial nie mówi, że sobie poradzą. Pokazuje tylko, że będą próbować.

fot. Eddy Chen/HBO
Jednym z najbardziej komentowanych elementów finału jest to, jak mało miejsca dostają niektóre bohaterki. Jules pojawia się tylko w jednej scenie, bez dialogu, ze łzami na twarzy. Nie dostaje ostatniej rozmowy z Rue, nie dostaje zamknięcia relacji, która kiedyś była jednym z najważniejszych punktów serialu.
Lexi także zostaje na marginesie. Odmawia pomocy Cassie i Maddy, a jednocześnie mierzy się ze stratą Rue. To gorzkie, bo „Euforia” przez lata budowała poczucie, że wszyscy ci bohaterowie są ze sobą emocjonalnie związani, nawet jeśli ich relacje były poranione. W finale część z nich wygląda jednak jak ludzie, którzy już dawno rozeszli się w różne strony.

fot. Eddy Chen/HBO
Finał kończy się u rodziny, u której Rue przebywała na początku sezonu. Ali mówi, że Rue jest teraz „w lepszym miejscu”, modli się za nią i wyobraża ją sobie przy stole. Ona patrzy na niego, uśmiecha się, a jej głos prowadzi widzów przez ostatnie sekundy serialu.
To pożegnanie jest spokojniejsze niż większość „Euforii”, ale przez to jeszcze bardziej dotkliwe. Serial, który przez lata krzyczał obrazem, muzyką i emocjami, kończy się czymś niemal prostym: pamięcią, modlitwą i świadomością, że nie każda historia zostaje uratowana tylko dlatego, że bardzo chcieliśmy innego zakończenia.

fot. Patrick Wymore/HBO
Sprawdź też: Fezco powraca? Jak twórcy „Euforii” upamiętnili Angusa Clouda w 3. sezonie
Zakończenie „Euforii” nie próbuje być łatwe ani kojące. Nie daje wszystkim bohaterom pełnych domknięć, nie naprawia relacji i nie udaje, że cierpienie Rue musiało prowadzić do pięknego finału. Zamiast tego zostawia widzów z czymś znacznie trudniejszym: poczuciem, że przez trzy sezony oglądaliśmy ludzi, którzy bardzo chcieli przeżyć własne życie, ale nie wszyscy znaleźli drogę na drugą stronę. I może właśnie dlatego ten finał tak mocno boli.
Może Cię zainteresować: Najlepsze seriale Apple TV, które polecam każdemu. Jeden z nich całkowicie zmienił moje podejście do seriali
Zdjęcie główne: Instagram @euphoria
To już oficjalne! Wielki gest organizatorów Wimbledonu – Maja Chwalińska z dziką kartą!
Aga in America: przyczyna śmierci ujawniona. Tragiczny finał walki popularnej influencerki
32-letni piosenkarz zginął w katastrofie lotniczej. Kim był Oliver Tree?
Romeo Beckham w roli projektanta! Dziedzic fortuny zaczyna własny biznes
Te 5 produktów wybieram jako redaktorka mody na lato 2026
Fryzury w stylu lat 90. na wiosnę 2026 – trendy z klasą, które uderzają w nostalgię
Kultowe dziennikarki w filmach – bohaterki, przez które chciałyśmy pracować w redakcji
Wyglądają jak „milion dolarów”. Mydlane stopy to najczystszy i najbardziej luksusowy trend sezonu